bajka o kobiecie po przejściach

Była sobie kobieta po przejściach i mężczyzna bez doświadczeń. Błyszczał patrząc na jej ponurą gorzką twarz. Jego oczy niepoorane powidokiem, jego kąciki ust z tą niepodrabialną iskierką na dnie i w końcu włos przypruszony wciąż tylko czernią. Nieskalany. Niezamierzony i zatopiony.

Często potem myślała czy mogło być inaczej. Może gdyby coś, co sama nie wiedziała gdyby co? Ale nie. Jednak własnie to, a nie gdyby.

share it!
  • Print
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Wykop
  • email

bajka o patelni

Bardzo smażyć lubił. Wysmażał jedne po drugich kotlety i teksty. Paszkwile kulinarne, muzyczne i do wirtualnych mediów też. Smażył pierogi i Piroga. Smażył do kierownika reklamacyjne pismo. Smażył na przyjęcia i prywatki.
Ona w odorze olejowym patrzyła smutno. Coraz ciszej patrzyła mu w oczy. Potem w brodę, aż na własne buty. Ot dym i wiecznie buczący okap. Oto właśnie po dwudziestu latach tak się jej to kończy. Węch nie ten, tłuste oczy i boki, bo tu pierogi tu boczek.

Kuchnia, późne popołudnie. Jedna podsmażana polędwica za daleko. I jednym ruchem patelni go.


share it!
  • Print
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Wykop
  • email

bajka o śnieżycy

Mówiła matka – Nie idź Piotrusiu, nie idź, tak pada.
A on poszedł. Przez zaspę na utratę tchu i dziewictwa.
Mówiła Ania – Chodź do mnie w śnieżycę, zobaczysz jak będzie nam dobrze.
Szaleństwo białe, żółte, kolorowe mroczki przed oczami, nosem w śnieg, ale dalej, dalej próbuje.
Aż w końcu światełko ostatkiem oddechu widzi. Światełko się żółci pomiędzy śniegiem a śniegiem i tam ona kręci się w kożuchach niedzwiedzich i mlecznych i kominkach i oblewa się szampanem i kusi chyba, a może obśmiewa.
I jeszcze krok, i jeszcze, i sypie przez oczy po pysku sypie, do nosa sypie białości mrożące. I idzie, prawie już dojdzie.
I jednak nie.


share it!
  • Print
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Wykop
  • email

bajka o ironicznym telewizorze

- Tak tak, poprzelaczaj sobie. Nie krępuj się zupełnie! Przecież jesteś taki zmęczony i tak dalej!
- Ooo, no proszę – dwudziestka czwórka – cała prawda całą…
och, tak jasne, zobaczmy czy Paris Hilton znalazła kumpele od…
doskonały wybór – znajdzmy odpowiedz na nurtujace nas pytanie – czy ja kocham Cię Pols…
super, teraz cała pogoda całą dobę? Dlaczego? Powiedz mi dla…
o widzisz to jest pomysł, to jest Kultura, a nie te Twoje…
czy ty w końcu przestaniesz pstrykać tym pilo……

No tak, posiedzmy w ciszy, bosko.


share it!
  • Print
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Wykop
  • email

bajka o złośnicy Madzi

Nie miała za dużo. Cierpliwości za dużo, oleju za dużo. Do powiedzenia. Rosła jak na drożdżach i to jedno chyba za dużo.
I choć tato cicho pyta ona lu go w pysk i tupie.
- Madziu, nie bądź taką złośnicą, nie bądź zła taka, uspokójże się na chwilę!
I lu go.

Urosła groźna jak wieżowiec brzydki w centrum miasta. W centrum z koleżankami się spotyka a tam nikogo, bo nie ma koleżanek. Miała jedną, ale się zezłościła. Taka to Madzia złośnica.
I przyjechał książe większy nawet jeszcze, po dobroci, bez złości. O rękę pyta, i już bez ręki chodzi. I ona się trzęsie, drży cała, a on na śniegu czerwone esy maluje, aż siny.


share it!
  • Print
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Wykop
  • email

bajka o nastolatku

Często potem myślał o tym okresie w swoim życiu. Blade załzawione z przejęcia oczka. Długie strąki w kolorze świński blond, których nie można było domyć. I ten głos. Pogłębiający, bo odzwierciedlający stan ducha skrzyp. Pisk. Kiedy krzyczał, albo nawet wołał nieco głośniej, ten głos wpadał w histeryczne, rozpaczliwie smutne drgania. Podkreślał nastoletnie, histeryczne i ostateczne rozstrzygnięcia o świecie i nieodwracalności procesów. Nie czytał klasykow i nie należał do subkultury, nawet do subkultury outsiderow. Często myślał o tym dramatycznym głosie, który towarzyszył mu, gdy zamawiał pizzę i gdy groził że się zabije.
Nie zabił się. A włosy nadał się nie domywały. A nowo nabyty głęboki bas jakoś nie chciał być niehisteryczny.
Przestał za to zamawiać pizzę.
Bo strasznie zaczął tyć.


share it!
  • Print
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Wykop
  • email

bajka rozczarowująca

Spojrzał na nią tępym okiem katowanej suki rozpłodowej. Drugie oko stracił na weselu. Pechowy strzał z szampana.
- Jestem taka rozczarowana. Taka bardzo rozczarowana.
On podniósł się z fotela i powoli przesunął w stronę okna. Jedna noga była zupełnie sztywna i martwa. W jej drugim miesiącu ciąży, on śpiesząc się do szkoły rodzenia poślizgnął się i wpadł do studzienki ściekowej.
- Dlaczego nie możesz raz zrobić czegoś bez wpadki? Dlaczego?
Podniósł głowę opartą na parapecie okna i cicho jęknął. Odjęło mu kompletnie mowę. Rok temu. Lekarze nie mają pojęcia, co było przyczyną.
- Niech się raz potoczy już nie po mojej nawet, ale po twojej myśli. Ale niech się uda! Jesteś pasmem rozczarowań mój drogi. – wykrzywiła usta jak bohaterka “Niebezpiecznych związków”
Ruszył w jej kierunku, jego kostka wykręciła się pod dziwnym kątem i niefortunnie upadł na ostrą, lśniącą krawędź kominka.


share it!
  • Print
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Wykop
  • email

bajka pełna jodu

Widok z okna był olśniewający. Chociaż huk fali walącej łbem o ścianę skały był niemal nie do zniesienia, to raczej nazwałby to trudną przyjemnością. Przyjechał tutaj ni to odpocząć, ni to się zabić, może po prostu dokonać wymyślnej zbrodni. Było to z pewnością niewygodne – ten widok i huk i pogodne myśli. Nie tak miało być i nie tak będzie, on się o to zatroszczy, on już się odegra, już on zna takie numery. Drugiego dnia, po krótkim śnie, przerywanym uporczywie powatarzającym się snem o wiewiórce roznoszącej zabójcze choroby, wyszedł na drogę z ciężkim, tępym narzędziem. Droga sprzyjała. Było tu dużo brzydziej, niemalowniczo, świat znowu wydawał się brudny, nieinteresujący i mściwy. Próbował sobie przypomnieć jakieś odpowiednie przysłowie o drodze, ale wskakiwała mu tylko niestosowna myśl o tym, że szedł Grześ przez wieś i worek piasku niesie. Kiedy zemsta smakuje? Kiedy zemsta smakuje? Kiedy zemsta…zamachnął się i zrzucił rowerzystę w błoto i kamienie. Jednocześnie, prawdopodobnie, coś pogruchotał, bo rowerzysta zaczął wyglądać dziwnie i krzywo i pałąk śmieszny zrobił. Bardzo modernistycznie z jego strony, albo coś mu pękło. Jedno z dwojga.
Wrócił. Wszyscy w mieście powtarzali jak to się jednak wypoczywa na wsi i oto najlepszy dowód tego, no naprawde jak to się wypoczywa.


share it!
  • Print
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Wykop
  • email

Coffeshop girl number 6

Siedziała na brzegu barowego stołka oparta o długi ciężki drewniany blat. Drewno nie było tak naprawde drewniane, a stołek był za niski, żeby być barowym, ale trzeba sobie radzić, prawda? Dwie starsze kobiety obwieszone koszmarną biżuterią, hałasowały przeraźliwie przy oknie i wesoło zaciągały się zielonym dymem. Odwróciła oczy i jej wzrok padł na przystojnego kolegę z pracy, który z chłopięcym skupieniem skręcał jointy w rozmiarze XXL. On też podniósł wzrok i po zadymionym barze przebiegły z niesłyszalnym niemal dla nikogo hukiem erotyczne fantazje.
On potem szukał jej w czerwonych oknach i na scenach w całym mieście, ale nie znalazł, bo ona tak tylko przy tym barze i w ogóle tylko się tak zagapiła. A ta orgia to tak tylko przez głowę jej przemknęła. Odłożyła słuchawkę i poczuła smak klęski, wiedząc, że on po drugiej stronie kabla ma erekcję.


share it!
  • Print
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Wykop
  • email

Psia deklaracja niepodległości

Dlaczego pies z równym zadowoleniem wącha trawę i gówno, wilgotną deszczem ziemię i obsikany śnieg? Oto wyznanie, lepszego od wiary, bycia poza kulturą, czyż nie? Wolność jest w ten właśnie sposób wulgarna. Jest czasem ekstatyczną, czasem agresywną – najczęściej zaś – smutną próbą przezwyciężenia przyzwyczajeń. Być jak pies i jak pies żyć – oto jak wolny człowiek odważyć się może na wąchanie obszczanego śniegu na brudnym trawniku, czyż nie?

share it!
  • Print
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Wykop
  • email