bajka o izaaku

był sobie niemłody już archeolog imieniem izaak. w jego szczęśliwym życiu wydarzyło się jednak niestety wielkie nieszczęście – matka, którą kochał ponad wszystko zmarła nagle i nieoczekiwanie. biedny izaak wbrew swemu imieniu płakał i wzywał jahwe, który , jak ma to w zwyczaju od jakiegoś czasu, milczał.
izaak postanowił, że musi znaleźć sposób by pozwolić dniom płynąć szybciej. wyjechał więc do pięknego egzotycznego (nawet dla kogoś o imieniu izaak) kraju. tam rozpoczął bardzo skomplikowane i czasochłonne wykopaliska. cudowne słońce, niezwykłe miejsce, nowa i obca zupełnie kultura – wszystko to pozwalało by tygodnie zamieniały się w miesiące i lata bez specjalnego wysiłku. kopał głębiej i głębiej i szukał bardzo zdecydowanie. odrzucał wszystko co tylko wydawało się odkryciem archeologicznym. był niezwykle skrupulatny, dzięki czemu dni płynęły szybciej.
któregoś dnia uderzył jednak łopatą w coś twardszego niż ziemia – kilka godzin potem jego oczom ukazała się skrzynia ozdobiona dziwnymi znakami. niezwykle się ucieszył i urządził wielotygodniową uroczystość w pobliskiej wiosce gdzie wino i kobiety były tańsze niż śpiew. (to nawiązanie do pewnego walca wiedeńskiego jakby się kto pytał). dni zabawy jak się domyślacie płynęły szybko.
w końcu jednak nadszedł czas by otworzyć skrzynie. oczom zebranych wokół ukazała się wtedy, ułożona równo w skrzyni i nosząca na sobie ślady tysiącleci, ogromna kupa
gówna.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*