podszywanie się (III)

10:10 na pewno nie zdążę. wszędzie kontrole, wszędzie tłok. a ja się na pewno spóźnię. a do tego to waży chyba z tonę i jestem już zupełnie mokry od potu. a pocić się nie mogę.

10:50 chwila jeszcze i będę miał spokój. chłód hotelowego hallu. jak zwykle wykwintne, absurdalnie czyste szyby i klimatyzacja. w końcu usiąde sobie i odsapnę.

11:30 no tak, 11:30 a zegarek rano regulowałem więc nie będzie pomyłki. leniwie sięgam do kieszeni, uśmiecham się do jakiejś starszej pani siedzącej za barem po przeciwnej stronie. wiem, że pani się to podoba. ciemne oczy, czarne brwi, białe zęby błyszczą. uśmiechając się wciąż do niej zdejmuję zawleczkę i czuję prze ułamek sekundy ciepło rodzącej się eksplozji. za chwile hotel przestanie istnieć razem z moimi białymi zębami i białą jak gołąbek starszą
panią.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*