może lepiej by było gdybym w ogóle nigdy go nie poznał – myślałem dwa dni po pogrzebie. myśl o początku rozkładu ciała i o białych robaczkach żywiących się psującym mięsem zaczynała mi doskwierać. może najlepiej by było jakbyśmy się nie znali, może inaczej by było. wyobraźnia podsuwała mi obrazy płyty nagrobnej, zniczy które postawią raz do roku albo dwa. może nikt nie musiał ginąć, może gdybym był inny… wiedziałem, że to wszystko bzdury, ale co innego mogłem robić gnijąc z nudów niż rozmyślać i rozpamiętywać to co było. może po prostu nie warto się tym zajmować. może po prostu spać pójdę. przekręciłem się na bok i wbiłem wzrok w gładką powierzchnie sosnowej
trumny.
podszywanie się (IV)
Category: blog |