broadway boogie woogie

załóżmy, że noc, mży.

samochody z absurdalnie długą i przesadzoną, przerzeźbioną maską za maską przyczajone przed czerwonymi koszmarnie dywanami i chłodne kobiety w futrze za futrem, a jednak całkiem nagie kobiety.

i mały, maleńki karłowaty szofer w wysokim cylindrze i z wystającą brodą podchodzi do drzwiczek limuzyny lekko sapiąc, otwiera drzwi chłodnej damie i przezroczystemu niemal panu w niemożliwym do określenia wieku.

którzy idą po czerwonym dywanie wchodząc do teatru z miną identyczną z tą, którą będą nieść wychodząc ze sztuki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*