nie chodzi nikomu o twoje wysiłki, czy starania.
Archive for 23 marca 2008
coś jakby bajka o jarku. opus drugie.
bajka na chybił-trafił
ikary
sprawnie zbudowana metafora może być zabójcza, gdy zderzymy ją z rzeczywistością, dlatego definicje metafory nie zalecają zbliżania jej do realności, a nawet czynią niezborność jej cechą główną. odległe elementy sprowadzone do porównania eksplodujące treścią – oto chleb powszedni metafory.
był kiedyś młody człowiek – przystojny grek czy rzymianin czy francuz – tego nie złapałem z historii. miał on ojca, gdyż in vitro w jego epoce nie było ani popularne ani refundowane ani w ogóle go nie było, co niejako skazywało go na posiadanie ojca. ojciec wymyslił, że polecą na pierzu i wosku, o czym wczesniej nikt nie słyszał. śmiała metafora skończyła się śmiertelnym upadkiem do morza.
a wystarczyło przypomnieć gnojowi, że im wyżej tym zimniej, a nie odwrotnie.
skazany na sukces
skazany na sukces wraca do domu. przechodzi przez perfekcyjnie zaprojektowaną kuchnię, na którą zarobił jedną perfekcyjnie podjętą w idealnym momencie decyzją. wchodzi do salonu, za który muzeum designu gotowe byłoby zabić. rozkłada się na pięknym fotelu i spostrzega…to. na prawym przedramieniu wyrosło coś obrzydliwego i gotowego do wyciśnięcia. skazany na sukces mężczyzna biegnie do łazienki i wyciska. ropa i krew przerażającym strumieniem leją się do sprowadzonej z amsterdamu umywalki. w ramieniu powoli tworzy się głębsza i głębsza dziura, której zalepić się zapewne nie da. mija godzina. dziurawy mężczyzna pada na dywan. wspaniały.