zastanawiał się nad rolą w społeczeństwie i wszechświecie. może…może…to czy tamto – jutro, wczoraj, wyspianski, absynt.
siedział z pustym okiem i przeturliwał się z łóżka na biurko z biurka na okno…
elita niegdysiejsza dziś nowym filisterstwem. bezsilność, niezdecydowanie i wątpliwości stały się, nie mówiąc mu nic o tym, nowym obliczem beznadziei. dla niego i wobec niego.
ci którzy szukali eviva l’arte i szukali opium po kieszeniach są dziś tym tucznikiem, z którego się śmiali.
sny o potędze ze wstydem przyglądać się tylko mogą potędze rzeczywistej.
…z okna na gałąź