pewien starszy już, nie aż tak sprawny i średnio atrakcyjny pan uwielbiał chodzić do kina. uwielbiał wprost. że dużo się dzieje, że rozrywka, że adrenalina, albo wzruszenie.
wzrok jednak nie ten i zawsze kupował w pierwszym. w rzędzie pierwszym. dobrze widać i zapiera bardziej w piersiach dech. lubił to.
i któregoś dnia przychodzi do kina i idzie. osiemnasty. piętnasty. szósty. i nawet myślał, że usiadł gdzie lubi.
a okazało się że w drugim.