Archive for 17 lutego 2009

koniec orgii


koniec orgii – powiedział Bauman, ale my już to przecież wiemy. białe płoty kilometr za kilometrem wybiegają z castoramy, wspólne zwierzaki z zoologicznych, wspólne wakacje z biur podróży, a kombi przeżywa swoją trzecia pewnie młodość.



a wyznawcy orgii zmieleni czasu kołem.

bajka o drobiazgach

maruś przepadał za drobiazgami. drobiazgowo je kolekcjonował. w drobiazgu tkwiła życiodajna siła – często mawiał spoglądając na radośnie podrygujące na jego półkach drobiazgi. radości przysparzało to bez liku. a to figurka słonia z dwoma trabami, a to stary los w totka, który dwa razy w marusia życiu wypadł na sześć w duzym lotku, nawet torba jabłek, którą znalazł pod drzewem bezpańską i jakże wewnętrznie rozpromienioną. bardzo się cieszył maruś i mu się kiedyś na ulicy rozsypały drobiazgi i jak zbierał

to go samochód.

bajka o zaproszeniu


był sobie kiedyś młody człowiek z zaproszeniem. powiedział o tym. tu i ówdzie powiedział. zaczęły się pytania, że na co, że skąd, czy z kim? czy sam? że dokąd? ludzie zaczęli mówić o nim i do niego, że niech się czuje zaproszony, że zapraszający wzrok i poza.



a on nie odpakował, żeby się nie zniszczylo i zapomniał i nie wiedział i nie poszedł, bo przegapił.


bajka o zapamiętaj


Był sobie człowiek, który co zobaczył to zapamiętał. I drzewo. i dziewczynę w pomarańczowym turbanie co się ten turban rozwiązał. i pana z założonymi rękami na plecach jak prus szedł ten pan. po nowym świecie. i topielca zapamiętał ze wczasów nad jeziorem. i koncert w kościele jak wszyscy bili głosno brawo a jeden pan wyszedł. wyszedł i nie wrócił.



i tak to wszystko zapamiętał i zapamiętał się, że nie zauważył i przejechali.



ciężarówką z piaskiem.






 

o przebrzydłym marku co rodziców nie słuchał


był sobie marek co rodziców nie słuchał. i mówią rodzice: przebrzydły ty, złośliwcze ty – słuchaj rodziców jak do ciebie mówią. załóż czapkę – on nic, do kąpieli! – on nic. Łamią ręce, łzy leja, łupieżą się i jeżą i wiją. A on nic.



A potem pan doktor przyszedł, że nie tyle nie słucha, co nie słyszy. na oba.