- Granice mego języka wskazują granice mego świata – powiedział Ludwig i usiadł nieco bliżej, niż wypadało…
- To naprawdę nie jest konieczne – Zamknęli mnie po prostu w szafie, bo wolą jak siedzę w bezruchu, proszę pana.
- Och, daj spokój Emily – przecież oboje wiemy, że języka ci nie starczy, by poruszyć niebo i ziemię. O wiele jest za wąski.
- Witamy w Amherst, chłopaku – jaka szkoda, że nie mogę chodzić boso – poszlibyśmy pić wino i pokazałabym Ci mój samurajski miecz…Ale niestety sam widzisz – moje stopy są okropne!
- Cóż…O czym nie da się mówić, to się musi przemilczeć.