Godzina 5.54 – czas, by bezimienne zwłoki z boku łóżka przeniosły sie na swój, niewłaściwy brzeg Wisły. Z pogarda patrzę na ubierającego się, zapominając o wydarzeniach sprzed godziny, sprzed trzech, ośmiu…co w nocy się dzieje, do nocy należy – sex to brud sennych myśli.
W środku transu pornograficznego, gdy następuje najszybszy ruch gałki oka, na mózg spada obraz: głaskać skórę bez końca. Niekończąca się skóra, bo naciągnięta na taśmociąg, obraca się, pod palcami się przesuwa nieskończona.
Prozakorgazm, Masturbozia, Analejasz i wszyscy święci wołali w niebo gdy osiągaliśmy łóżkowe K2. Groźne i niebezpieczne, ale wieńczące piękne dzieło. Jego nieruchoma twarz i zimne spojrzenie prześlizgnęły się tylko po mojej świadomości i zniknęły tam, gdzie wcześniej rozpłynął się taśmociąg z ludzkiej skóry.
Cztery godziny później byłem już na miejscu. Jama bagażnika samochodowego ziała fetorem zgnilizny, ciepławych płynów parujących w czasie podroży ze zdwojoną siłą. Zrzuciłem przerzucone przez ramię ciało do dołu i zacząłem zasypywać to, co pól doby temu rozkopywałem. Wrócony ziemi chłopak miał w końcu zaznać zemsty robaczej. Jak skończyłem, to nie wbiłem krzyża tam, gdzie stał wcześniej – automatycznie niemal wrzuciłem go na tylne fotele samochodu.
Nigdy nie wiadomo kiedy się może przydać.
bajka o zwłokach
Category: blog |
W makabreskach pociąga mnie przede wszystkim ich absurdalność, tutaj fenomenalnie uchwycona i ujęta. Przypomniało mi się coś, co swego czasu opowiedział znajomy, puentując następująco: ‘Okazało się, że ostygła, gdy wróciłem z łazienki… mogłem ją zabić nieco później.’
Ach, w dodatku mam bloga, zaczęłam jak zwykle afektowanie. Ale, że tak powiem – it gets better. Taką przynajmniej mam nadzieję.
jeśli tak, to polecam moją bajkę „Kara”
http://dziadzie.com/index.php/2006/06/kara/
Haha! Cudne, cudne. Piękna katastrofa sztuki współczesnej.