PuKuPuk Powiśle

Lądujemy na Powiślu. Jak w Berlinie, tylko że nie. Ale komplet jest. Prochowce nawet w upały, brodo nieprzystrzyżona moja. iPady nonszalancko potłuczone (nonszalancja to najnowsze osiągnięcie w dziedzinie luksusu), rozmowy nonszalancko nieintelektualne (banał, to najnowsze osiągnięcie w kategorii intelektualizm).
Zamawiamy stolik – ten chwiejący się i brudny oczywiście zajęty i huśtawka też, więc szukamy krawężnika w panice, żeby nie siadać prosto. Bo potem gadają i wrzucają foty i tagują i nie zapraszają więcej. W ogóle nie bardzo zapraszają, a przecież lato w mieście.
Tymczasem behind the scene leje się zupełnie zwyczajna wódka. Po-wódka. Tylko, że się czasem leje niby o teatrach, wystawach i grupach na FB (ekhm…na G+, przepraszam). Się leje, aż uleje. Ale przecież potem się leje po chodniku jak każdym chodniku, no ale Powiśle, kurwa, tak czy nie?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*