Archive for 16 stycznia 2012

bajka o cemencie

wylewali domu fundamenty. sąsiedzi. tak, ci z czeskiej bajki, o tym, że wszystko jest zawiłe i zawsze można pobłądzić. pamiętam, że chcieli kiedyś wnieść pianino do mieszkania i w pierwszej kolejności skorzystali z najgorszych pomysłów. i że śmieszne, ale jakoś czesko tragiczne.

no ale wracając…wylewanie cementu w wersji czeskiej i komicznej rok jeden i dziesięć, aż w końcu bez cementu ani rusz. domu brak, rozumiecie to przecież, prawda? nic niezabudowane, nic nie metaforycznie rozstrzygnięte. nie ta historia, nie to stulecie.

aż w końcu cement i fundament zamiast domu. w końcu przeszłość kieruje terażniejszością, ale nie ze smutku. dla efektywności takiej.

i sąsiedzi wciągają pianino i może nie wciągną za bardzo, ale nie o wciągnięcie już od jakiegoś czasu chodzi. wielkie nosy, brzydkie czapki i jedno śnienie o pianinie na samej górze. chociaż pianino spadnie. ale śmiesznie spadnie, a nie strasznie.

bajka o brukach

Bruki różne są. Są bruki miękkie kozetkami i bruki mokre bezparasolem i bruki porannych zim. Są bruki nocne płotami i bruki słabnące grypą i bruki zaszklone witryną i cegłą. Bruki przedczołgające się i bruki postmodernistycznie obojetne i kulturossające. Są bruki grzane jednym szotem w głowe. Są bruki lodowate siną ławką w Saskim. Wszystkie zimne.
Ale jak zimne, jak zawsze się pocę na bruku? Ciągle przecierasz czoło i ciągle zimno Ci tak naprawdę, a jednak lejesz się potem po tym bruku teraz i potem.

I kto po tym bruku dojdzie?
Przez bruki dla bruków chyba tylko.