Bruki różne są. Są bruki miękkie kozetkami i bruki mokre bezparasolem i bruki porannych zim. Są bruki nocne płotami i bruki słabnące grypą i bruki zaszklone witryną i cegłą. Bruki przedczołgające się i bruki postmodernistycznie obojetne i kulturossające. Są bruki grzane jednym szotem w głowe. Są bruki lodowate siną ławką w Saskim. Wszystkie zimne.
Ale jak zimne, jak zawsze się pocę na bruku? Ciągle przecierasz czoło i ciągle zimno Ci tak naprawdę, a jednak lejesz się potem po tym bruku teraz i potem.
I kto po tym bruku dojdzie?
Przez bruki dla bruków chyba tylko.