Archive for blog

bajka o głowie

jak go zostawiałem w chacie żeby pojechać na chwilę do miasta, to siedział w fotelu spokojnie. na fotelu był stary zielony materiał. pachniał kurzem. i on siedział na tym fotelu. jak staruszek wyglądał chociaż miał 23 lata najwyżej. większość osób sie zgadzała, że atrakcyjny z niego mężczyzna. albo chłopiec.
jak wróciłem to wisiał za nogę na gałęzi na grubej linie. po skosie. takie ‘X’ się z niego zrobiło. nie wiem skąd wytrzasnął melodramatyczny rewolwer. maleńki kundel biegał po podwórku z jego głową w pysku. głowa miała tę samą znudzoną minę co zwykle.

bon ton

nienawidzę seksu z uprzejmymi ludźmi.

„dziękuję”, „przepraszam”, „czy jesteś pewny?”

na litość boską, przecież się odechciewa wszystkiego. co stało się ze starym dobrym „na kolana!” albo „zamknij mordę”?

ostatnio był tutaj. zmówiłem za niego różańca kawałek patrząc jak, razem ze strużką śliny, osuwa się na ziemię jego ostatnie „dziękuję”.
proszę uprzejmie, pizdo.

bajka o królewiczu w platynowej zbroi i z pięknym koniem

był sobie królewicz w platynowej zbroi i z pięknym koniem. przyjeżdża do króla sąsiada i mówi:

- drogi królu, masz ładną córkę. popularną i dobrze ubraną.

- tak, tak, ale to zdzira straszna – król podniósł prawą brew.

- och tak, to też jest spoko – królewicz okrążył tron na pięknym koniu, rozejrzał się po sali tronowej. było jakby trochę brudno – chciałbym ją za żonę.

król poruszył się niespokojnie na tronie.

- co ty na to królu sąsiedzie?

- tak, tak, ale tak naprawdę ona jest mężczyzną po operacji zmiany płci; a w ogóle jak się urodził to był niepełnosprawnym umysłowo azjatą.

królewicz wykonał kolejne kółko wokół tronu króla sąsiada:
- nie ma sprawy, ja jestem gejem psychiatrą, królu sąsiedzie. wyjedziemy do wód po
ślubie.

bajka o zdradliwym dywanie

- sądzę, że zdradzała mnie z naszą sąsiadką.

-sądzisz? sądzisz, że cię zdradzała? – przerażony spojrzałem na krwawą masę rozlewającą się po jego dywanie – nie jesteś pewien? nie masz dowodów?

-sądzę, że chciała z nią uciec.

- jesteś naprawdę dziwny – spojrzałem znowu na podłogę; nie można było rozpoznać poszczególnych części ciała. tak naprawdę nie można było z przekonaniem stwierdzić czy to w ogóle było ciało.

-sądzę, że już mnie nie kochała.

- dlatego postanowiłeś zrobić coś takiego, popaprańcu?! – czułem, że krew uderza mi do butów i skarpetek. sąsiedzi będą mieli plamy na suficie.

- sądzę.

bajka o ali, którą głowa bolała

alę głowa bolała. nie wiadomo dlaczego. lekarze nie wiedzą, matka rozpacza, ojciec klnie, ala chodzi wkurwiona.

ala czuła się strasznie. obraz się rozmywa, kolory się zmieniają, w bolącej głowie się miesza.

ali po prostu głowa pęka, krew bryzga na posadzkę i trochę mózgu a z głowy wybiegają dwie myszy i
uciekają.

zgoda

zgodził się na wszystko.
zabrałem się za bicie, przeszedłem do kopania i plucia, ale poczułem się nieco nieswojo już przy przykuwaniu do kaloryfera. przytopiłem go w wiadrze lodowatej wody bez przekonania. znudzony nieco rzuciłem jeden czy dwa wulgaryzmy. patrząc na zegarek ze zniecierpliwieniem wykręciłem mu ręce i związałem.
zgodził się na wszystko.
nacinanie skóry wydawało się trwać wieczność. nagrywanie wszystkiego na lśniącym dvd nie poprawiło sytuacji.
myśląc o zbliżającej się porze obiadowej wbiłem nóż w jego gardło i wyszedłem zostawiając karteczkę z instrukcjami dla
sprzątaczki.

kara

w pracy koszmar, w autobusie koszmar, na podjezdzie domu syf, w domu syf. nic mu sie nie chce. może spać? też chyba nie. niestety, są rzeczy, które zrobić trzeba.
skończyć robotę na jutro,
zmyć z siebie autobus,
skosić trawę,
sprzątnąć w salonie,
zajebać psa
krzesłem.

dziękuję Piotrowi Wachowskiemu za inspirację.


Piotr Wachowski „Kara”, akryl, olej na płótnie, 90×140

wypychanie

zaczęła od głowy, a bez głowy nie boli i ryba się od głowy i co dwie to nie jedna. dziwiła się, że jest tak mocno przytwierdzona do tułowia tylko. w kazdym razie głowa za okno. został jej w ręku bezgłowy, bezładny.
ręce i nogi też zajeły troche czasu i nawet się jej niedobrze zrobiło, bo jednak dobrze zna i te nogi i te ręce a tutaj tak ciąć i bryzga to wszystko, dobrze, że podłoga łatwo się myje. uciąć, wyrzucić. dobrze, że zwłoki cicho siedzą.
brzuch, klatka, szyja – okno stłuczone, ona spocona, źle się to wypycha bo cieknie i się nie mieści, dobrze, że już prawie koniec.
po policję ktoś chyba dzwoni spod bloku, jakiś gnojek się porzygał.
zmywa, siada, dobrze, że telwizja, gazeta czy jakies inne
medium.

pokój

pokój na świecie miał od pewnego czasu tendencję do zwężania się. ludzie przez pewien czas nie orientowali się co to może dla nich oznaczać.

pokój na świecie zacieśniał stosunki i zbliżał do siebie.

a potem ściany pokoju zaczęły zbliżać sie tak bardzo, że ludzie przestali się mieścić. niektórzy skakali do wody, ale wiadomo bylo już wtedy, że to koniec. ściany spotkały się nad europą i miliony ludzi przytuliło się do siebie na
stałe.

czysty

krótka piłka. u ciebie u mnie, opis, fota, numer, adres.

jedzie do niego pociągiem. ścisk.

na miejscu ten go lustruje czy się nada czy nie. Wezmę prysznic – mówi, ale coś mu nie tak, coś mu śmierdzi. na ścianach dziwne znaki. ale seks jest seks, a ten tu piękny jak nadczłowiek.

łazienka, rozbiera się, patrzy w lustro ale nic nie widać. wchodzi do kabiny i zatrzaskuje drzwi. odkręca kurek, a zamiast wody z prysznica
gaz.