Fascynująca historia sukcesu Google, które w ciągu połowy dekady stało się potęgą reklamową na świecie (i w Polsce, owszem) nie pozwala przestać myśleć o następstwach tegoż sukcesu. Ogromne zapasy gotówki i setki usług ‘satelitarnych’ wobec wyszukiwarki nie pozwalają łatwo zrozumieć jakie konsekwencje ma ten spektakularny przyrost masy firmy.
Poczta, blogi, video, zdjęcia, pakiet biurowy, przeglądarka internetowa, czytnik rss, telefony, systemy operacyjne, dostęp do Internetu, biblioteka wirtualna i dwie sieci społecznościowe – dokąd zmierzasz Google?
Nie zamierzam zgadywać, które z licznych własności firmy staną się przebojem, przyszłością Internetu i zbawieniem ludzkości. Wolę spojrzeć na to co widzę teraz i wyobrazić sobie to samo tylko dużo większe, bo przecież, nie łudzę się, TO będzie większe…
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=S3Qqc13Ihk8[/youtube]
Kiedy jeszcze dwa lata temu porównywano Google do sieci SkyNet, która w świecie „Terminatora” postanowiła zniszczyć ludzkość, wszyscy uznawaliśmy to za doskonały żart najwyżej. Dziś miny rzedną, a fikcja wrasta w rzeczywistość przed naszymi oczami. Mało osób pewnie zauważyło jak Google wkracza na pole, które nazwać możemy ‘rusztowaniem sieci” – serwery DNS od Google, najszybsza sieć światłowodowa od Google i w końcu, ale po pierwsze tak naprawdę – wyszukiwanie i katalog Internetu. Dziś oczywiście nie jest to jeszcze prawdą, ale za jakiś czas dostęp do sieci będzie tym, czym jest woda, elektryczność, kanalizacja. Bezpieczeństwo w sieci będzie już za chwilę tym czym jest bezpieczeństwo na ulicach. A wszystkie te rzeczy łączy jedno – są regulowane, licencjonowane i uznawane za strategiczne przez rządy państw na całej planecie. Co stanie się, jeśli właścicielem tej ‘wody nowej generacji’ będzie firma, przy której drgnąć potrafi powieka nawet rządowi Chin (nie mówiąc o rządzie Stanów Zjednoczonych)? Co jeśli Google stanie się mocarstwem żyjącym w serwerowniach (największych serwerowniach na planecie, dodam)? Co różni superkorporację i supermocarstwo? Kiedy zarząd zamienia się w rząd? Kiedy Francja, Niemcy lub Stany zdecydują, że ‘rusztowanie Internetu’ jest strategicznie istotne i fakt, że należy ono do prywatnej firmy uznają za zagrożenie bezpieczeństwa narodowego
Gdyby dziś ktoś ‘wyłączył’ Google doszłoby prawdopodobnie do scen strasznych. Nawet gdy Gmail znika na trzydzieści minut cała blogo i mikroblogosfera drżą w posadach. A gdyby ktoś tak wyłączył całkiem? No cóż, dziś wciąż jeszcze dalibyśmy sobie z tym radę. Usługi live.com czy Yahoo powoli by nas do siebie przyzwyczaiły…Ale jeśli Google oznaczać będzie dostęp do sieci w ogóle, to żadna inna firma nam nie pomoże, bo kolejne wpisywane adresy w przeglądarce zwracać będą tę samą pustą stronę.
Dokąd zmierza Google? Tego oczywiście nie wiem, ale wiem na pewno, że nie istnieje tak światły zarząd i tak ‘not evil’ firma, by mogła ona zachować wewnętrzną integralność etyczną ale i biznesową, w sytuacji, gdy pozbawimy ją konkurencji. Dlatego, tak dla porządku i czystości sumienia trzymaj swoją pocztę w dwóch różnych miejscach i znajdź małego lokalnego dostawcę Internetu. Jakby coś.