<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>dziadzie - The Blog</title>
	<atom:link href="http://dziadzie.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://dziadzie.com</link>
	<description>Kolejna witryna oparta na WordPressie</description>
	<lastBuildDate>Mon, 16 Jan 2012 21:17:56 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>bajka o cemencie</title>
		<link>http://dziadzie.com/2012/01/bajka-o-cemencie/</link>
		<comments>http://dziadzie.com/2012/01/bajka-o-cemencie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 Jan 2012 21:17:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dziadzie</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dziadzie.com/?p=124</guid>
		<description><![CDATA[wylewali domu fundamenty. sąsiedzi. tak, ci z czeskiej bajki, o tym, że wszystko jest zawiłe i zawsze można pobłądzić. pamiętam, że chcieli kiedyś wnieść pianino do mieszkania i w pierwszej kolejności skorzystali z najgorszych pomysłów. i że śmieszne, ale jakoś czesko tragiczne. no ale wracając&#8230;wylewanie cementu w wersji czeskiej i komicznej rok jeden i dziesięć, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>wylewali domu fundamenty. sąsiedzi. tak, ci z czeskiej bajki, o tym, że wszystko jest zawiłe i zawsze można pobłądzić. pamiętam, że chcieli kiedyś wnieść pianino do mieszkania i w pierwszej kolejności skorzystali z najgorszych pomysłów. i że śmieszne, ale jakoś czesko tragiczne.</p>
<p>no ale wracając&#8230;wylewanie cementu w wersji czeskiej i komicznej rok jeden i dziesięć, aż w końcu bez cementu ani rusz. domu brak, rozumiecie to przecież, prawda? nic niezabudowane, nic nie metaforycznie rozstrzygnięte. nie ta historia, nie to stulecie.</p>
<p>aż w końcu cement i fundament zamiast domu. w końcu przeszłość kieruje terażniejszością, ale nie ze smutku. dla efektywności takiej.</p>
<p>i sąsiedzi wciągają pianino i może nie wciągną za bardzo, ale nie o wciągnięcie już od jakiegoś czasu chodzi. wielkie nosy, brzydkie czapki i jedno śnienie o pianinie na samej górze. chociaż pianino spadnie. ale śmiesznie spadnie, a nie strasznie.</p>
<p><a href="http://dziadzie.com/wp-content/uploads/2012/01/z4570773X.jpeg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-125" title="z4570773X" src="http://dziadzie.com/wp-content/uploads/2012/01/z4570773X-300x159.jpg" alt="" width="300" height="159" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dziadzie.com/2012/01/bajka-o-cemencie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>bajka o brukach</title>
		<link>http://dziadzie.com/2012/01/bajka-o-brukach/</link>
		<comments>http://dziadzie.com/2012/01/bajka-o-brukach/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Jan 2012 23:04:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dziadzie</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dziadzie.com/?p=120</guid>
		<description><![CDATA[Bruki różne są. Są bruki miękkie kozetkami i bruki mokre bezparasolem i bruki porannych zim. Są bruki nocne płotami i bruki słabnące grypą i bruki zaszklone witryną i cegłą. Bruki przedczołgające się i bruki postmodernistycznie obojetne i kulturossające. Są bruki grzane jednym szotem w głowe. Są bruki lodowate siną ławką w Saskim. Wszystkie zimne. Ale [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Bruki różne są. Są bruki miękkie kozetkami i bruki mokre bezparasolem i bruki porannych zim. Są bruki nocne płotami i bruki słabnące grypą i bruki zaszklone witryną i cegłą. Bruki przedczołgające się i bruki postmodernistycznie obojetne i kulturossające. Są bruki grzane jednym szotem w głowe. Są bruki lodowate siną ławką w Saskim. Wszystkie zimne.<br />
Ale jak zimne, jak zawsze się pocę na bruku? Ciągle przecierasz czoło i ciągle zimno Ci tak naprawdę, a jednak lejesz się potem po tym bruku teraz i potem.</p>
<p>I kto po tym bruku dojdzie?<br />
Przez bruki dla bruków chyba tylko.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dziadzie.com/2012/01/bajka-o-brukach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pawulony</title>
		<link>http://dziadzie.com/2011/11/pawulony/</link>
		<comments>http://dziadzie.com/2011/11/pawulony/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 02 Nov 2011 23:59:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dziadzie</dc:creator>
				<category><![CDATA[blog]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dziadzie.com/2011/11/pawulony/</guid>
		<description><![CDATA[Zamiłowanie do offu jest w Warszawie skorelowane z seksualna desperacja. I nigdzie nie zobaczysz tego wyraźniej niż w stolicznych Pawulonach. Klopsy, Klipsy i Kiksy i inne podobne zwiotczają mięśnie odpowiedzialne za hipstomatykę mieśni twarzy ujawniając podskórną orgię samozdegustowanego porządania. &#8222;Dziewczyna z popularnym w pewnych kręgach fotoblogiem pozna chłopca znanego z dostępnej na zaproszenia sieci społecznościowej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zamiłowanie do offu jest w Warszawie skorelowane z seksualna desperacja. I nigdzie nie zobaczysz tego wyraźniej niż w stolicznych Pawulonach. Klopsy, Klipsy i Kiksy i inne podobne zwiotczają mięśnie odpowiedzialne za hipstomatykę mieśni twarzy ujawniając podskórną orgię samozdegustowanego porządania.</p>
<p>&#8222;Dziewczyna z popularnym w pewnych kręgach fotoblogiem pozna chłopca znanego z dostępnej na zaproszenia sieci społecznościowej z dizajnem (koniecznie dizajnem, bo to autoironicznie) w stylu prlowskich klubokawiarni….&#8221; Na gwałt pozna.</p>
<p>- Najbardziej to się jednak orientuję w europejskim kinie lat 70&#8242;. &#8211; usłyszałem &#8211; Oglądałem ostatnio lajtowe ekranizacje De Sade&#8217;a.</p>
<p>- Lajtowe? To chyba nie za dobre &#8211; odburknąłem mu spojrzeniem.</p>
<p>Wyciągnąłem pejcze i pokazałem koleżankom i kolegom jak się rozprawicza pawulona.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dziadzie.com/2011/11/pawulony/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Friend with benefits</title>
		<link>http://dziadzie.com/2011/09/friend-with-benefits/</link>
		<comments>http://dziadzie.com/2011/09/friend-with-benefits/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 27 Sep 2011 12:49:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dziadzie</dc:creator>
				<category><![CDATA[blog]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dziadzie.com/2011/09/friend-with-benefits/</guid>
		<description><![CDATA[Tobie jednemu ufam, przy Tobie tylko czuję się na tyle swobodnie, by móc to zrobić. (dźwięk głębokiego niezainteresowania) Więc, (zakłopotane szuranie) pomyślałem, że po prostu przejdę do senda, ale jak widzisz się pogubiłem, więc może od początku zacznę i&#8230; (brak dźwięków) Posłuchaj, sprawa jest nieskończenie prosta, chciałem po prostu wiedzieć&#8230; (do kuchni szurnięcie i spowrotem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tobie jednemu ufam, przy Tobie tylko czuję się na tyle swobodnie, by móc to zrobić.</p>
<p>(dźwięk głębokiego niezainteresowania)</p>
<p>Więc,</p>
<p>(zakłopotane szuranie)</p>
<p>pomyślałem, że po prostu przejdę do senda, ale jak widzisz się pogubiłem, więc może od początku zacznę i&#8230;</p>
<p>(brak dźwięków)</p>
<p>Posłuchaj, sprawa jest nieskończenie prosta, chciałem po prostu wiedzieć&#8230;</p>
<p>(do kuchni szurnięcie i spowrotem szurnięcie)</p>
<p>(nóż, nóż nóż&#8230;taki z ząbkami)</p>
<p>czy zgodziłbyś się na tę wyjątkową podróż i przygodę wspólną?</p>
<p>(kapanie, kapanie, osuwanie, totalne szurnięcie, ale zakłopotane)</p>
<p>Się nie udało zachować swobodnego milczenia i potem to już głównie dywan, bagażnik auta i zakłopotanie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dziadzie.com/2011/09/friend-with-benefits/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Amy w metrze</title>
		<link>http://dziadzie.com/2011/07/amy-w-metrze/</link>
		<comments>http://dziadzie.com/2011/07/amy-w-metrze/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 25 Jul 2011 11:47:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dziadzie</dc:creator>
				<category><![CDATA[blog]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dziadzie.com/2011/07/amy-w-metrze/</guid>
		<description><![CDATA[<p></p>
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Bardzo lubię metro. Jeździ się w tunelu. Jak się siedzi twarzą w twarz z innymi, to oni odwracają i tak wzrok na reklamę, albo patrzą w okno po przeciwnej stronie, jakby się wpatrywali w pędzącą ścianę tunelu, ale przecież tego nie robią. Nie robią tego?<br/>Lubie też metro jak po nocy idziemy, bo leżymy demokratycznie na ławkach brudnych i na ziemi, tylko uważać, żeby nie za żółtą &#8222;linię śmierci&#8221;. <br/>Tylko, jak już w metrze, na peronie, to ciągle ta szyna. Jak się nie myśli o tej szynie i o tym milionie woltów (to wolty są?) które ciągle płyną z końca metra na drugi koniec (koniec metra też lubię, lubicie koniec metra?). Ciągle metr czy dwa od tej szyny i kto w ogóle nie myśli o tej szynie? Bo myśli się? Ciągle ta szyna.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dziadzie.com/2011/07/amy-w-metrze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PuKuPuk Powiśle</title>
		<link>http://dziadzie.com/2011/07/pukupuk-powisle/</link>
		<comments>http://dziadzie.com/2011/07/pukupuk-powisle/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 21 Jul 2011 12:16:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dziadzie</dc:creator>
				<category><![CDATA[blog]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dziadzie.com/2011/07/pukupuk-powisle/</guid>
		<description><![CDATA[<p></p>
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Lądujemy na Powiślu. Jak w Berlinie, tylko że nie. Ale komplet jest. Prochowce nawet w upały, brodo nieprzystrzyżona moja. iPady nonszalancko potłuczone (nonszalancja to najnowsze osiągnięcie w dziedzinie luksusu), rozmowy nonszalancko nieintelektualne (banał, to najnowsze osiągnięcie w kategorii intelektualizm).<br/>   Zamawiamy stolik &#8211; ten chwiejący się i brudny oczywiście zajęty i huśtawka też, więc szukamy krawężnika w panice, żeby nie siadać prosto. Bo potem gadają i wrzucają foty i tagują i nie zapraszają więcej. W ogóle nie bardzo zapraszają, a przecież lato w mieście.<br/>   Tymczasem behind the scene leje się zupełnie zwyczajna wódka. Po-wódka. Tylko, że się czasem leje niby o teatrach, wystawach i grupach na FB (ekhm&#8230;na G+, przepraszam). Się leje, aż uleje. Ale przecież potem się leje po chodniku jak każdym chodniku, no ale Powiśle, kurwa, tak czy nie? <br/></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dziadzie.com/2011/07/pukupuk-powisle/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>bajka o wiośnie</title>
		<link>http://dziadzie.com/2011/05/bajka-o-wiosnie/</link>
		<comments>http://dziadzie.com/2011/05/bajka-o-wiosnie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 May 2011 22:40:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dziadzie</dc:creator>
				<category><![CDATA[blog]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dziadzie.com/2011/05/bajka-o-wiosnie/</guid>
		<description><![CDATA[<p></p>
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wiosną wychodzą i chodzą po ulicach nieco rozwieśni, nieco przewietrzni z okropnie obśmianymi koszulami, spodniami. Powycierani o zjaśnione chodniki. Nieznośne powietrze wydrgane hymnami i jakąś nieznajomą serenadą. Ale też bladouliczni korzystają z okazji i wybielają łydkami po oczach i mają paradę do połowy św. Patryka, a do połowy emo. I panowie w długich mafiagroźnych płaszczach z giwerami za spodnie pilnuja nieporządku na ulicach gmin, dzielnic, na powiecie, na Powiślu. Przeklubowani na trawniki turlają się wzdłuż Wisły, więc żebym i ja coś miał z tego, to jednego nogą wturluje do wody, żeby natleniać bąblami z reszty jego powietrza.  Że akcja taka &#8211; wiosna w miescie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dziadzie.com/2011/05/bajka-o-wiosnie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>bajka niemal  zagraniczna</title>
		<link>http://dziadzie.com/2011/03/bajka-niemal-zagraniczna/</link>
		<comments>http://dziadzie.com/2011/03/bajka-niemal-zagraniczna/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Mar 2011 07:58:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dziadzie</dc:creator>
				<category><![CDATA[blog]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dziadzie.com/2011/03/bajka-niemal-zagraniczna/</guid>
		<description><![CDATA[<p></p>
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jak nigdy, wszystko zaczęło się w centralnej Polsce. W centralnej, śnieżnobiałej bez względu na porę roku, katolickiej bez względu na przekonania i postępki. Tej, która zawsze najbardziej jest mężczyzną, a jeśli przypadkiem przydarzyła się kobietą to i tak najbardziej  heteroseksualną.<br/>   A jednak tym razem wszystko zaczęło się tutaj, bo to z tęsknoty za granicznością rodzi się każda ludzka wyprawa. Bezgranicznie nieszczęśliwa, Polska najcentralna ruszyła się ugraniczniać w przekonaniu.<br/>   Szli promienistym wielosznurkiem od epicentrum nieszczęścia ku brzegom nieznajomości. <br/>Zgrani niczym garnizon z granitu wykuty. Z grani skakali do grani, cykladowe dźwięki wszczynali jak afrykańskie praplemiono. Aktorzy bardzo ograni, cyferblaty korporacji sztucznej-dramatycznej-artykrytycznej zrywali na znak. <br/>   Po wielu dniach wędrówki w końcu graniczyli z obłędami. <br/>   I w bieli cała ciocia z zagranicy, ciotka paranoja, ciotka na za wysokim obcasie mogła im nareszcie machać prosto z teledysku na zestaw wypoczynkowy &#8222;Elwira&#8221;.<br/></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dziadzie.com/2011/03/bajka-niemal-zagraniczna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>bajka o drugim garniturze</title>
		<link>http://dziadzie.com/2011/01/bajka-o-drugim-garniturze/</link>
		<comments>http://dziadzie.com/2011/01/bajka-o-drugim-garniturze/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 11 Jan 2011 08:14:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dziadzie</dc:creator>
				<category><![CDATA[blog]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dziadzie.com/2011/01/bajka-o-drugim-garniturze/</guid>
		<description><![CDATA[<p></p>
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedy się nie spało, się poznało jakby zestaw B. Plan B. Prawdziwą Polskę B. Ludzkość numer dwa porusza się po świecie dokładnie od chwili, gdy ta pierwsza zasypia, a znika z wulgarnym pomrukiem, gdy ludzkość właściwa otwiera, wciąż zaspana, oczy. <br/>Tu od razu dwie uwagi. Słowo &#8216;właściwa&#8217; użyte tu jest raczej w znaczeniu łączonym z naukami przyrodniczymi, jak np. w przypadku naskórka i skóry właściwej. Wszystko, co nie jest ludzkością właściwą musi być jej awangarda bądź schyłkiem. Innych stanowisk objąć nie można. Druga uwaga dotyczy sformułowania &#8216;zaspana ludzkość&#8217;. Jest to zasadnicza różnica i mur miedzy światem jednych i drugich. Drudzy, zwani też często &#8222;Niewłaściwymi&#8221; lub &#8222;naczłeczem&#8221;, (od słowa naskórek) nie są nigdy zaspani, nigdy śpiący, nadający się do łóżka lub z niego wyrwani. Bo kiedy na zegarze wybija właściwa (tu w znaczeniu &#8216;jedyna słuszna&#8217;) godzina i lud rozpoczyna wędrówkę, ci drudzy wcale nie kładą się spać. Rozpoczynają wtedy swoją misję fałszerską. Próbują uczynić z siebie falsyfikaty ludzi właściwych, w pracy choć jej nie szukali, w domu choć nie wiedzą czy raczej nie pojmują czym jest, czy wśród podstawionych przyjaciół, którzy nabrali się na &#8216;tajemnicze milczenie&#8217;. Nigdy nie kończą doby wiec pojęcie dnia w końcu zanikło, a z nim uczciwe resztki zrozumienia dla czasu jako takiego.<br/>Jak Twój drugi garnitur. Kupiony na wszelki wypadek z właściwą (tu w znaczeniu &#8211; &#8216;charakterystyczną dla&#8217;) takim zakupom nonszalancją przestaje po jakimś czasie przychodzić nam do głowy i wisząc w szafie, nieustannie wisząc w tej samej pozornie niezmienionej, pozycji staje się dla nas przezroczysty, niewidzialny, w końcu znika.<br/>Czasami nadchodzi moment zrzucania naczłecza, tak się niektórym wydaje. Dla zdrowia, higieny, urody. Wtedy nierozumiejąca ludzkość na oślep próbuje odkryć kim jestem. Kim jesteśmy. Żydzie, pedale, komuchu, mięsożerco. Losujemy grupkę i urządzamy losowy holokaust. Dla zdrowia i dla urody Wyspanych.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dziadzie.com/2011/01/bajka-o-drugim-garniturze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>bajka o zwłokach</title>
		<link>http://dziadzie.com/2010/12/bajka-o-zwlokach/</link>
		<comments>http://dziadzie.com/2010/12/bajka-o-zwlokach/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 24 Dec 2010 03:22:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dziadzie</dc:creator>
				<category><![CDATA[blog]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dziadzie.com/2010/12/bajka-o-zwlokach/</guid>
		<description><![CDATA[<p></p>
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Godzina 5.54 &#8211; czas, by bezimienne zwłoki z boku łóżka przeniosły sie na swój, niewłaściwy brzeg Wisły. Z pogarda patrzę na ubierającego się, zapominając o wydarzeniach sprzed godziny, sprzed trzech, ośmiu&#8230;co w nocy się dzieje, do nocy należy &#8211; sex to brud sennych myśli.<br/>W środku transu pornograficznego, gdy następuje najszybszy ruch gałki oka, na mózg spada obraz: głaskać skórę bez końca. Niekończąca się skóra, bo naciągnięta na taśmociąg, obraca się, pod palcami się przesuwa nieskończona. <br/>Prozakorgazm, Masturbozia, Analejasz i wszyscy święci wołali w niebo gdy osiągaliśmy łóżkowe K2. Groźne i niebezpieczne, ale wieńczące piękne dzieło. Jego nieruchoma twarz i zimne spojrzenie prześlizgnęły się tylko po mojej świadomości i zniknęły tam, gdzie wcześniej rozpłynął się taśmociąg z ludzkiej skóry.<br/>Cztery godziny później byłem już na miejscu. Jama bagażnika samochodowego ziała fetorem zgnilizny, ciepławych płynów parujących w czasie podroży ze zdwojoną siłą. Zrzuciłem przerzucone przez ramię ciało do dołu i zacząłem zasypywać to, co pól doby temu rozkopywałem. Wrócony ziemi chłopak miał w końcu zaznać zemsty robaczej. Jak skończyłem, to nie wbiłem krzyża tam, gdzie stał wcześniej &#8211; automatycznie niemal wrzuciłem go na tylne fotele samochodu. <br/>Nigdy nie wiadomo kiedy się może przydać.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dziadzie.com/2010/12/bajka-o-zwlokach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

