Archive for June, 2007

brandy

przyszedł na banalne brandy. i pijemy. że rozmowa. że ja ja. że on ja ja. co robić? katalog sie skończył i pawie pióra. więc ja mówię, że brandy. więc ładne szklaneczki, brandy, ból brzucha, pogotowie. że to już koniec, że arszenik. a ja, że tak, że owszem.

bajka o głowie

jak go zostawiałem w chacie żeby pojechać na chwilę do miasta, to siedział w fotelu spokojnie. na fotelu był stary zielony materiał. pachniał kurzem. i on siedział na tym fotelu. jak staruszek wyglądał chociaż miał 23 lata najwyżej. większość osób sie zgadzała, że atrakcyjny z niego mężczyzna. albo chłopiec. jak wróciłem to wisiał za nogę na gałęzi na grubej linie. po skosie. takie 'X' się z niego zrobiło. nie wiem skąd wytrzasnął melodramatyczny rewolwer. maleńki kundel biegał po podwórku z jego głową w pysku. głowa miała tę samą znudzoną minę co zwykle.