Archive for March, 2008

coś jakby bajka o jarku. opus drugie.

nie chodzi nikomu o twoje wysiłki, czy starania.
chodzi jedynie o wybór 
spośród setek nisko wiszących jabłek.

kto tego nie widzi sobie wyjebie jabłkiem oko.
wybije znaczy.

bajka na chybił-trafił

noc paschalna, gdzieś w polsce...

chciałbym bardzo, żeby tutaj było sto osób teraz.
chybił trafił.
wyłączając nie polsko i nieanglojęzyczne, no bo chodzi przecież o rozmowę.
niech się dzikusy kształcą, jak chcą być wylosowane do mojego salonu chybił trafił.
już pierwsi są:
zdezorientowana hanna suchocka pyta cicho:
gdzie jest papa?
gdzie jest papa?
ale...
benedykta tu nie ma
jeśli chcesz być częścią salonu chybił trafił,
mam rade specjalnie dla ciebie:
nie chybiaj, kurwo!

ikary

sprawnie zbudowana metafora może być zabójcza, gdy zderzymy ją z rzeczywistością, dlatego definicje metafory nie zalecają zbliżania jej do realności, a nawet czynią niezborność jej cechą główną. odległe elementy sprowadzone do porównania eksplodujące treścią - oto chleb powszedni metafory.

był kiedyś młody człowiek - przystojny grek czy rzymianin czy francuz - tego nie złapałem z historii. miał on ojca, gdyż in vitro w jego epoce nie było ani popularne ani refundowane ani w ogóle go nie było, co niejako skazywało go na posiadanie ojca. ojciec wymyslił, że polecą na pierzu i wosku, o czym wczesniej nikt nie słyszał. śmiała metafora skończyła się śmiertelnym upadkiem do morza.

a wystarczyło przypomnieć gnojowi, że im wyżej tym zimniej, a nie odwrotnie.

skazany na sukces

skazany na sukces wraca do domu. przechodzi przez perfekcyjnie zaprojektowaną kuchnię, na którą zarobił jedną perfekcyjnie podjętą w idealnym momencie decyzją. wchodzi do salonu, za który muzeum designu gotowe byłoby zabić. rozkłada się na pięknym fotelu i spostrzega...to. na prawym przedramieniu wyrosło coś obrzydliwego i gotowego do wyciśnięcia. skazany na sukces mężczyzna biegnie do łazienki i wyciska. ropa i krew przerażającym strumieniem leją się do sprowadzonej z amsterdamu umywalki. w ramieniu powoli tworzy się głębsza i głębsza dziura, której zalepić się zapewne nie da.  mija godzina. dziurawy mężczyzna pada na dywan. wspaniały.