bajka o disco
Nazywali mnie Justinem biznesu, Madonną giełdy, Kylie księgowości…Miałem otwarty rachunek w niemal wszystkich Hiltonach na Ziemi, a o moją przychylność zabiegały rządy pomniejszych krajów. Czasami śniłem o triumfalnych latach dziewięćdziesiątych, kiedy każdy bramkarz i każdy diler znał mój rozkład zajęć. Bezdech, migotanie. Zmarłem z erekcją na twarzy, a w pierwszą rocznicę zapalono wszystkie kule disco na minutę ciszy.

No comments yet.