bajka o wyspie

Zaraz po lądowaniu było ich dwudziestu, może kilku mniej. Zgliszcza luksusowego wycieczkowca płoneły malowniczo na niecałkiem tropikalnym piasku. Rozglądając się bezradnie po sobie i po wyspie zrozumieli dość szybko, że najważniejsze będzie dobrać sobie kompanów gwarantujących przeżycie. Naturalna selekcja wśród luksusowych pań i panów szła zaskakująco dobrze. najbliżej pani do rekina – powiedział i uśmiechnął się szarmancko, jakby odbierał od niej klucz do jej apartamentu w Hiltonie. Oderwanie i wyspy pośród wyspy. Skrupulatny podział plaży, choć niepisany, to śmiertelnie poważny. Najwyższa półka w kategorii rozbitek. A potem zaczęły się głosy, że to nawet lepiej. że wyspa to jest właśnie to, że naprawdę nie rozumiem jakby bez wyspy, że to nawet nie przystoi. Wzmocniło ich co ich nie zabiło. A potem ich zabiło coś z pobliskiej dżungli, pod znakiem drogowym, wykaligrafowanym: ‘do ogrodu angielskiego 2 km’.


  1. No comments yet.

  1. No trackbacks yet.