Archiwa z daty Styczeń, 2010
Bardzo smażyć lubił. Wysmażał jedne po drugich kotlety i teksty. Paszkwile kulinarne, muzyczne i do wirtualnych mediów też. Smażył pierogi i Piroga. Smażył do kierownika reklamacyjne pismo. Smażył na przyjęcia i prywatki.Ona w odorze olejowym patrzyła smutno. Coraz ciszej patrzyła mu w oczy. Potem w brodę, aż na własne buty. Ot dym i wiecznie buczący [ CZYTAJ DALEJ ]
Mówiła matka – Nie idź Piotrusiu, nie idź, tak pada.A on poszedł. Przez zaspę na utratę tchu i dziewictwa. Mówiła Ania – Chodź do mnie w śnieżycę, zobaczysz jak będzie nam dobrze. Szaleństwo białe, żółte, kolorowe mroczki przed oczami, nosem w śnieg, ale dalej, dalej próbuje.Aż w końcu światełko ostatkiem oddechu widzi. Światełko się żółci [ CZYTAJ DALEJ ]
- Tak tak, poprzelaczaj sobie. Nie krępuj się zupełnie! Przecież jesteś taki zmęczony i tak dalej!- Ooo, no proszę – dwudziestka czwórka – cała prawda całą…och, tak jasne, zobaczmy czy Paris Hilton znalazła kumpele od…doskonały wybór – znajdzmy odpowiedz na nurtujace nas pytanie – czy ja kocham Cię Pols…super, teraz cała pogoda całą dobę? Dlaczego? [ CZYTAJ DALEJ ]
Nie miała za dużo. Cierpliwości za dużo, oleju za dużo. Do powiedzenia. Rosła jak na drożdżach i to jedno chyba za dużo. I choć tato cicho pyta ona lu go w pysk i tupie. - Madziu, nie bądź taką złośnicą, nie bądź zła taka, uspokójże się na chwilę!I lu go. Urosła groźna jak wieżowiec brzydki w [ CZYTAJ DALEJ ]
Często potem myślał o tym okresie w swoim życiu. Blade załzawione z przejęcia oczka. Długie strąki w kolorze świński blond, których nie można było domyć. I ten głos. Pogłębiający, bo odzwierciedlający stan ducha skrzyp. Pisk. Kiedy krzyczał, albo nawet wołał nieco głośniej, ten głos wpadał w histeryczne, rozpaczliwie smutne drgania. Podkreślał nastoletnie, histeryczne i ostateczne [ CZYTAJ DALEJ ]
Spojrzał na nią tępym okiem katowanej suki rozpłodowej. Drugie oko stracił na weselu. Pechowy strzał z szampana. - Jestem taka rozczarowana. Taka bardzo rozczarowana.On podniósł się z fotela i powoli przesunął w stronę okna. Jedna noga była zupełnie sztywna i martwa. W jej drugim miesiącu ciąży, on śpiesząc się do szkoły rodzenia poślizgnął się i [ CZYTAJ DALEJ ]
Widok z okna był olśniewający. Chociaż huk fali walącej łbem o ścianę skały był niemal nie do zniesienia, to raczej nazwałby to trudną przyjemnością. Przyjechał tutaj ni to odpocząć, ni to się zabić, może po prostu dokonać wymyślnej zbrodni. Było to z pewnością niewygodne – ten widok i huk i pogodne myśli. Nie tak miało [ CZYTAJ DALEJ ]
Siedziała na brzegu barowego stołka oparta o długi ciężki drewniany blat. Drewno nie było tak naprawde drewniane, a stołek był za niski, żeby być barowym, ale trzeba sobie radzić, prawda? Dwie starsze kobiety obwieszone koszmarną biżuterią, hałasowały przeraźliwie przy oknie i wesoło zaciągały się zielonym dymem. Odwróciła oczy i jej wzrok padł na przystojnego kolegę [ CZYTAJ DALEJ ]
Dlaczego pies z równym zadowoleniem wącha trawę i gówno, wilgotną deszczem ziemię i obsikany śnieg? Oto wyznanie, lepszego od wiary, bycia poza kulturą, czyż nie? Wolność jest w ten właśnie sposób wulgarna. Jest czasem ekstatyczną, czasem agresywną – najczęściej zaś – smutną próbą przezwyciężenia przyzwyczajeń. Być jak pies i jak pies żyć – oto jak [ CZYTAJ DALEJ ]
On jak chłopiec z Fantoma, ona jak bohaterka wiktoriańskiej sztuki. On jak z piwnicy w Mińsku, ona jak z lochów zamku nad Loarą. On jak z grona, ona z LinkedIn. Ona w gorsecie z lateksu, a on bez gumy. Ona na podagrę, a on na AIDS. [ CZYTAJ DALEJ ]