bajka o patelni
Bardzo smażyć lubił. Wysmażał jedne po drugich kotlety i teksty. Paszkwile kulinarne, muzyczne i do wirtualnych mediów też. Smażył pierogi i Piroga. Smażył do kierownika reklamacyjne pismo. Smażył na przyjęcia i prywatki.
Ona w odorze olejowym patrzyła smutno. Coraz ciszej patrzyła mu w oczy. Potem w brodę, aż na własne buty. Ot dym i wiecznie buczący okap. Oto właśnie po dwudziestu latach tak się jej to kończy. Węch nie ten, tłuste oczy i boki, bo tu pierogi tu boczek.
Kuchnia, późne popołudnie. Jedna podsmażana polędwica za daleko. I jednym ruchem patelni go.








