Archive for the ‘ blog ’ Category

zawieszony

blog zawieszony do odwolania

role playing game

- cześć
- cześć
- głośna ta muzyka, nie?
- strasznie głośna
- może byśmy poszli gdzieś w jakieś ciche miejsce...pogadać
- no nie wiem...
- no sama zobacz, że się tu dogadać nie możemy zupełnie
- no, w sumie racja...
- no to co? idziemy pogadać do mnie?
- a daleko mieszkasz?
- blisko bardzo
- no to chodźmy

on czarujący, ona znana z celnych uwag.
on mag poziom 12, ona amazonka - najwyraźniej
początkująca.

bajka o wacku co lubił biegać

dawno dawno temu.

wacek nie był zwyczajnym chłopcem. nie miał zabawek, nie miał fajnych butów, nie miał nawet niewidzialnego przyjaciela. wacek był bardzo nieszczęśliwy i patologiczny.

wędrował często bez celu szukając szczęścia z dala od swojej patologicznej chatki pełnej starszych, wrednych, dominujących braci.

pewnego dnia, nieco mniej dawno temu niż 'dawno dawno temu', wacek wyszedł z domu i pobiegł przed siebie w poszukiwaniu szczęścia. drzewa migały po bokach a ścieżka raźno uciekała spod stóp. ścieżka zamieniła się w drogę, droga w autostradę a autostrada...a autostrada to nie jest za dobre miejsce do biegania, więc nim się wacek spostrzegł to go tir po autostradzie w pozycji biegowej
rozmazał.

szczerze mówiąc, mam to wszystko w nosie!

- włosy

- baba

- gil (wyróżniana przez niektórych
specjalistów płynna wersja baby)

- polip

- pryszcz

- małe skaleczenie od dłubania

- PKB Algierii

piekło

najpierw koszula przykleiła się do ciała. to była koszula z tworzyw syntetycznych niestety.
potem włosy zaczęły się przyklejać do czoła, do czaszki.
buty przykleiły się do stóp, ale niestety to był dopiero początek.
te same buty przykleiły się do asfaltu, co przyjąłem z niepokojem.
ręka, którą wycierałem pot, przykleiła się do czoła, a druga przykleiła się do pierwszej, próbując ją odkleić.
przewróciłem się i poczułem jak przyklejam się do jakichś śmieci na ziemi, do trawy, sam do siebie i do innych.

piekło.

a potem już nie.

29,99 srebrnika + smycz gratis

mały judasz przychodzi do sklepu i pyta:

- po yle te cukerky?

(judasz był wyśmiewany w klasie, bo miał problemy z wymową i krzywy ryj trochę)

- nie masz tyle dziecko - mówi sklepikarz - i nie ma tyle twój tatuś na koncie i twoja mamusia za dekolt schowane też tyle nie ma. twój jeden brat kiedyś tyle miał w ręku, jak pracował w świątyni w BJ (Big J) i wymieniał walutę, ale pozostałych 11 braci nawet ten raz na oczy tyle nie widziało.

no to, kurwa, czemu tu się dziwić.