granat na zimno
hipotetyczny granat eksplodujący w momencie zetknięcia z klatką piersiową człowieka nie zadaje bólu. odłamki przemiszczają się przez ciało i kości znacznie szybciej niż oszalała od bodźców elektryczność zwana przez niektórych 'czuciem'. czujesz więc tąpnięcie w okolicach brzucha i silne uderzenie, które pcha cię z dość dużą prędkością w kierunku 'od miejsca eksplozji'. sięgający celu granat, a o takim tu mówimy, zamiast bólu powoduje uczucie rozchodzącego się po ciele ciepła, które pulsującą falą sięga kończyn i, jako najsłabiej zamocowane, niepostrzeżenie odrywa je od kadłuba i głowy.
druga faza skutków wybuchu związana jest właśnie z faktem wstępnego pozbawienia kończyn a co za tym idzie - gwałtownego pozbawienia człowieka większości krwi.
jednak i to nie ma już specjalnego znaczenia, gdyż najczęściej odłamki metalu jakimi wypchane są granaty przedzierają się na przykład przez serce ,wewnątrz szyi, pod skórą twarzy aż ku czaszce i drąc w strzępy mózg natychmiast kończą męki które nie zdążyły się nawet zacząć.
zawsze to lepsze od powolnego zamarzania, albo śmierci głodowej,
hmm?
