<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>blog dziadzie &#187; blog</title>
	<atom:link href="http://dziadzie.com/index.php/tag/blog/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://dziadzie.com</link>
	<description>bang bang</description>
	<lastBuildDate>Tue, 27 Jul 2010 11:53:40 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>bajka o dwóch pakerach</title>
		<link>http://dziadzie.com/index.php/2010/07/bajka-o-dwoch-pakerach/</link>
		<comments>http://dziadzie.com/index.php/2010/07/bajka-o-dwoch-pakerach/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Jul 2010 22:49:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dziadzie</dc:creator>
				<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[bajka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dziadzie.com/?p=357</guid>
		<description><![CDATA[Pierwszy raz minąłem ich koło czternastej na schodach prowadzących na Plac Zamkowy. Sami przez się zwracali uwagę przechodniów, ale o tej godzinie słońce dodatkowo im służyło rozświetlając cienką warstwę potu na ich ramionach i łydkach. Kompletnie pochłonięci rozmowa, z której nic a nic nie doszło do moich uszu, przeszli obok raz jeszcze zwracając uwagę zapachem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="_mcePaste">Pierwszy raz minąłem ich koło czternastej na schodach prowadzących na Plac Zamkowy. Sami przez się zwracali uwagę przechodniów, ale o tej godzinie słońce dodatkowo im służyło rozświetlając cienką warstwę potu na ich ramionach i łydkach. Kompletnie pochłonięci rozmowa, z której nic a nic nie doszło do moich uszu, przeszli obok raz jeszcze zwracając uwagę zapachem wiosny a nie ataku na plaże Omaha. Nie zrozummy się źle. To nie było zjawiskowe i transcendentne &#8211; to było miłe i trwało 10 sekund. Kropka. Tyle. Wysiadłem z niesympatycznej post-smoleńskiej i mocno powyborczej taksówki i niemal ekstazę wywołał wiatr świtny, popierwszy.</div>
<div id="_mcePaste">Przesadzony luksus miejsca, w którym się znalazłem podążając za wskazówkami tajemniczego ktosia po drugiej stronie e-druta, był niemal bezczelny. Nie tylko niezawstydzony samym sobą w czasach kryzysu, a wręcz zaprojektowany właśnie na czasy szalejącego ubóstwa. Najlepszym przecież sposobem na biedę jest bogactwo &#8211; sprawdza się za każdym razem. Kładki, strumyczki ohydnie szemrzące za 120 złotych za godzinę eksploatacji, w końcu błyskotliwa gadająca winda w stylu HAL-a Staję, a tu osłupienie tym gorsze bo moje tylko. W drzwiach dwóch pakerów. Przychylne słońce zastąpili oliwka. Tym lepiej, że nie tylko na ramionach &#8211; całe ciało może być oliwkowe, prawda? I znowu osłupienie, bo jeden schowany za drugim, wyglądają za drzwi i na mnie tak patrzą, że przepraszają i że oni wiedza , że wstyd potworny, no ale co mają począć&#8230; Teoretycznie każda ich słabość i nieśmiałość i wszystkie wyrzuty sumienia uzbierane pod kloszami czaszek powinny działać na moją korzyść&#8230;dawać zasłużony handicap nieumięśnionemu&#8230;jednak i ja jestem człowiekiem i ja tez ze strony wielkich i pięknych tego świata doznałem krzywd okrucieństwa jakie dokonuje się w starciu tego co estetyczne z tym co szpetne. Wiec zamiast kolekcjonować punkty przewagi, rzuciłem się w nich, w ten pokój za pokojem, w ramiona później i dłonie aż w sen runąłem. Wymknąłem się wzruszony absurdalna, ad-hoc czułością dwóch pakerów. Wymknąłem się gdy już następna noc zbierała swoje żniwo wenerycznych chorób i zapłakanych nastolatek, które same nie wiedza dlaczego tak płaczą i płaczą. Szaleństwo i dorastanie, swoją droga, dzieli tylko jedna diagnoza &#8211; w lewo szalony, w prawo &#8211; hormonalnie anormalny. I resztę tej nocy zajęło mi wędrowanie na wschód  po linii niemal  prostej, jakąś idiotyczną ulicę po linii prostej, po której normalny człowiek bałby się poruszać, ale miejskie wynaturzenia po prostu uznają ze inaczej nie można. Szedłem na wschód i zdawało mi się, że do domu, ale minąłem zakręt prowadzący do apartamentu i wpadłem w parki czy ogrody. Tam z daleka czuje , że oczko wodne &#8211; już nie takie za 120 PLN za godzinę tylko oczko kiedyś modne teraz cuchnące &#8211; zawsze zbędne. O, ciągnie mnie w to oczko i rano już jest prawie i na ławce na drugim asfaltowym brzegu jeden paker. Stos puszek się wala i wpada szlachetno-aluminiowym strumykiem do oczodołu po wodnym oczku. Jeden paker nie był widokiem niepokojącym, ale że teraz? Jak ja go przecież zostawiłem tam roztkliwiającego razem z drugim? Po co? Obok jednego pakera bardzo gruby blondyn w niegdyś turkusowej koszulce kończył jedna z puszek piwa i wpatrywał się w niebo czerwonymi załzawionymi oczami. No cóż &#8211; pomyślałem i zrozumiałem jednocześnie &#8211; takie rzeczy, tylko w pełnię.</div>
<div class="shr-publisher-357"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dziadzie.com/index.php/2010/07/bajka-o-dwoch-pakerach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>bajka się wyprowadza</title>
		<link>http://dziadzie.com/index.php/2010/06/bajka-sie-wyprowadza/</link>
		<comments>http://dziadzie.com/index.php/2010/06/bajka-sie-wyprowadza/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 12 Jun 2010 10:31:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dziadzie</dc:creator>
				<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[bajka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dziadzie.com/index.php/2010/06/bajka-sie-wyprowadza/</guid>
		<description><![CDATA[I jak tak można? Wspomnienie pierwszego leżenia i kawowe wstawanie tak wcisnąć w klepkę jednym położeniem klucza.Sztuka teraz podobno ma mówić własnie o tym, że goni i pełznie za i wietrzy nosem (pismo), ale zdycha zanim złapie.Złapane choroby i niezłapane zerwane stosunki ostatecznie przerywane myślą ślepą o nowej wyspie wcale jednak takiej samej, bo za [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="clear: both">I jak tak można? Wspomnienie pierwszego leżenia i kawowe wstawanie tak wcisnąć w klepkę jednym położeniem klucza.<br />Sztuka teraz podobno ma mówić własnie o tym, że goni i pełznie za i wietrzy nosem (pismo), ale zdycha zanim złapie.<br />Złapane choroby i niezłapane zerwane stosunki ostatecznie przerywane myślą ślepą o nowej wyspie wcale jednak takiej samej, bo za rok albo za trzydzieści znowu porzucona noc kiedy pies was poznał, noc pierwsza bez suki.</p>
<p><br class="final-break" style="clear: both" /></p>
<div class="shr-publisher-355"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dziadzie.com/index.php/2010/06/bajka-sie-wyprowadza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>bajka dla nie-erudytów</title>
		<link>http://dziadzie.com/index.php/2010/03/bajka-dla-nie-erudytow/</link>
		<comments>http://dziadzie.com/index.php/2010/03/bajka-dla-nie-erudytow/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Mar 2010 17:18:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dziadzie</dc:creator>
				<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[bajka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dziadzie.com/?p=352</guid>
		<description><![CDATA[- Granice mego języka wskazują granice mego świata &#8211; powiedział Ludwig i usiadł nieco bliżej, niż wypadało&#8230; - To naprawdę nie jest konieczne &#8211; Zamknęli mnie po prostu w szafie, bo wolą jak siedzę w bezruchu, proszę pana. - Och, daj spokój Emily &#8211; przecież oboje wiemy, że języka ci nie starczy, by poruszyć niebo [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="_mcePaste">- Granice mego języka wskazują granice mego świata &#8211; powiedział <a href="http://pl.wikiquote.org/wiki/Ludwig_Wittgenstein">Ludwig</a> i usiadł nieco bliżej, niż wypadało&#8230;</div>
<div id="_mcePaste">- To naprawdę nie jest konieczne &#8211; <a href="http://www.americanpoems.com/poets/emilydickinson/10565">Zamknęli mnie po prostu w szafie, bo wolą jak siedzę w bezruchu</a>, proszę pana.</div>
<div id="_mcePaste">- Och, daj spokój <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Emily_Dickinson">Emily</a> &#8211; przecież oboje wiemy, że języka ci nie starczy, by poruszyć niebo i ziemię. O wiele jest za wąski.</div>
<div id="_mcePaste">- Witamy w Amherst, chłopaku &#8211; jaka szkoda, że nie mogę chodzić boso &#8211; poszlibyśmy pić wino i pokazałabym Ci mój <a href="http://dstroyr.files.wordpress.com/2009/10/kill-bill-03.jpg">samurajski miecz</a>…Ale niestety sam widzisz &#8211; <a href="http://csantoni.blogspot.com/2006/01/uma-thurmann-has-ugly-feet.html">moje stopy są okropne!</a></div>
<div id="_mcePaste">- Cóż…O czym nie da się mówić, to się musi przemilczeć.</div>
<div class="shr-publisher-352"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dziadzie.com/index.php/2010/03/bajka-dla-nie-erudytow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>bajka o białej kartce</title>
		<link>http://dziadzie.com/index.php/2010/02/bajka-o-bialej-kartce/</link>
		<comments>http://dziadzie.com/index.php/2010/02/bajka-o-bialej-kartce/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 24 Feb 2010 15:14:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dziadzie</dc:creator>
				<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[bajka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dziadzie.com/?p=325</guid>
		<description><![CDATA[Siedział przed biała kartka. Kursor mignął z zachęta w znaczącym milczeniu. Udawaliśmy obaj przez chwilę, że się nie zauważamy, ale on w końcu nie wytrzymał i mignął. Ten pojedynek nieistotny i nieproduktywny rozpoczął drogę przez śniegi. Podobno niepamięć tego co przed chwilą ułatwia sprawę. Krok i kropka, krok i kropka, krok i kropka. Łyk kawy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="clear: both">Siedział przed biała kartka. Kursor mignął z zachęta w znaczącym milczeniu. Udawaliśmy obaj przez chwilę, że się nie zauważamy, ale on w końcu nie wytrzymał i mignął. Ten pojedynek nieistotny i nieproduktywny rozpoczął drogę przez śniegi. Podobno niepamięć tego co przed chwilą ułatwia sprawę. Krok i kropka, krok i kropka, krok i kropka. Łyk kawy na klawiaturę. Niestety, pamięć to tak jakby mój najmocniejszy punkt, więc usypuje śniegowe ścieżki mozolnie, wracając po własnych śladach tak często jak to możliwe, choć niepraktyczne. Podobno należy pozbyć się rozproszeń, podniecenie, plany na przyszłość, grafik dnia i przystojny grafik, który wczoraj rozlał mleko i płakał nad nim przed bramą na Krakowskim. Sam widzisz, już skręcam w inną historię, tylko tutaj to bez znaczenia, bo w sumie nie ma żadnej historii do powiedzenia. Tak czy siak, kiedy już nadrobię na śniegu tych znaczków i ścieżek to robi mi się głupio i potrafię patrzeć tylko przez palce i czekać, aż ktoś powie, że jestem zachwycający. Kursory nie kłamią i łatwo się zaprzyjaźniają. Powinieneś spróbować.</p>
<p><br class="final-break" style="clear: both" /></p>
<div class="shr-publisher-325"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dziadzie.com/index.php/2010/02/bajka-o-bialej-kartce/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>bajka o nieruchomościach</title>
		<link>http://dziadzie.com/index.php/2010/02/bajka-o-nieruchomosciach/</link>
		<comments>http://dziadzie.com/index.php/2010/02/bajka-o-nieruchomosciach/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Feb 2010 11:08:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dziadzie</dc:creator>
				<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[bajka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dziadzie.com/?p=323</guid>
		<description><![CDATA[W ciągu tego roku odwiedziłem ich kilkadziesiąt. W najlepszych momentach nawet trzy jednej nocy. Luksusowe, niby luksusowe, w latach dziewięćdziesiątych luksusowe&#8230;Nory z piękną zawartością, dwupoziomowe śmietniki, gołe ściany i podłogi z materacem rzuconym na środek, upchane ludźmi akademiki bez miejsca na prywatne widzenia i w końcu całkiem zwyczajne z meblościanką i bez remontu. Ubocznym działaniem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="clear: both;">W ciągu tego roku odwiedziłem ich kilkadziesiąt. W najlepszych momentach nawet trzy jednej nocy. Luksusowe, niby luksusowe, w latach dziewięćdziesiątych luksusowe&#8230;Nory z piękną zawartością, dwupoziomowe śmietniki, gołe ściany i podłogi z materacem rzuconym na środek, upchane ludźmi akademiki bez miejsca na prywatne widzenia i w końcu całkiem zwyczajne z meblościanką i bez remontu.<br />
Ubocznym działaniem intensywnego życia bardzo często jest gruntowna wiedza o rynku nieruchomości. Które adresy są dobre tylko na papierze, a gdzie średnio zamożny samotny mężczyzna może kupić piękny apartament. Seks-rynek nieruchomości pełen kabackich jedenastych pięter z przestronnymi balkonami i maleńkich mieszkań w centrum, gdzie śmierdzi zawsze świeżym potem.<br />
W ciągu roku odwiedziłem ich kilkadziesiąt. W najlepszych momentach nawet trzy jednej nocy.</p>
<p><br class="final-break" style="clear: both;" /></p>
<div class="shr-publisher-323"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dziadzie.com/index.php/2010/02/bajka-o-nieruchomosciach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>bajka o farciarzu</title>
		<link>http://dziadzie.com/index.php/2010/02/bajka-o-farciarzu/</link>
		<comments>http://dziadzie.com/index.php/2010/02/bajka-o-farciarzu/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Feb 2010 11:06:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dziadzie</dc:creator>
				<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[bajka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dziadzie.com/?p=321</guid>
		<description><![CDATA[O takim jak On nie pisze się wierszy i piosenek. Silny, szczęśliwy, ani dobry, ani zły. Tylko uśmiecha się może więcej. Sztuka odrzuciła ten materiał genetyczny obawiając się logicznych pętli. W końcu sztuka to poszukiwanie, a gdzie poszukiwanie, tam niezbędne staje się zagubienie. Jeśli światłość w ciemności świeci, to cóż począć z Jego promiennym wejrzeniem? [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="clear: both;">O takim jak On nie pisze się wierszy i piosenek. Silny, szczęśliwy, ani dobry, ani zły. Tylko uśmiecha się może więcej. Sztuka odrzuciła ten materiał genetyczny obawiając się logicznych pętli. W końcu sztuka to poszukiwanie, a gdzie poszukiwanie, tam niezbędne staje się zagubienie. Jeśli światłość w ciemności świeci, to cóż począć z Jego promiennym wejrzeniem? Nazywają to &#8216;nuda&#8217;, ale tylko dlatego, że nie potrafią tego nazwać jakkolwiek. Nazywają to &#8216;płytkie&#8217;, bo tylko na brzegach tej osobowości i na zapraszających mieliznach potrafią się poruszać w miarę pewnie. Sztuka odrzuciła materiał genetyczny, który przestał podlegać już ewolucji. Poszukiwanie piękna, jak na to nie patrzeć, nie znosi piękna.</p>
<p><br class="final-break" style="clear: both;" /></p>
<div class="shr-publisher-321"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dziadzie.com/index.php/2010/02/bajka-o-farciarzu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>List</title>
		<link>http://dziadzie.com/index.php/2010/02/list/</link>
		<comments>http://dziadzie.com/index.php/2010/02/list/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Feb 2010 11:03:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dziadzie</dc:creator>
				<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[bajka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dziadzie.com/index.php/2010/02/list/</guid>
		<description><![CDATA[Wielką mi uczyniłeś radość swoją wizyta. Te wilgotne mury wchłaniające aż za dobrze psychozy moich przodków nie działają na mnie kojąco. Choć mógłbyś rzec, swoim zwyczajem, że do wszystkiego przyzwyczaić się można, to jednak nie każdy ma w udziale mieszkać w nawiedzonym przez ducha zamordowanej macochy zamczysku. Przyjedź raz jeszcze latem, kiedy uciekać będziemy mogli [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="clear: both">Wielką mi uczyniłeś radość swoją wizyta. Te wilgotne mury wchłaniające aż za dobrze psychozy moich przodków nie działają na mnie kojąco. Choć mógłbyś rzec, swoim zwyczajem, że do wszystkiego przyzwyczaić się można, to jednak nie każdy ma w udziale mieszkać w nawiedzonym przez ducha zamordowanej macochy zamczysku. Przyjedź raz jeszcze latem, kiedy uciekać będziemy mogli do ogrodu i dalej w lasy. Nie będzie nam wtedy przeszkadzać ani niania, ani mój ojciec pijany szukający towarzysza do wista. Bardzo dużo radości sprawiłeś mi swoją wizytą choć ta smutna i ociężała pielęgniarka wciąż mi wmówić próbuje, żeś wcale tu nie był.</p>
<p><br class="final-break" style="clear: both" /></p>
<div class="shr-publisher-319"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dziadzie.com/index.php/2010/02/list/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>bajka o patelni</title>
		<link>http://dziadzie.com/index.php/2010/01/bajka-o-patelni/</link>
		<comments>http://dziadzie.com/index.php/2010/01/bajka-o-patelni/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 11 Jan 2010 15:34:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dziadzie</dc:creator>
				<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[bajka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dziadzie.com/index.php/2010/01/bajka-o-patelni/</guid>
		<description><![CDATA[Bardzo smażyć lubił. Wysmażał jedne po drugich kotlety i teksty. Paszkwile kulinarne, muzyczne i do wirtualnych mediów też. Smażył pierogi i Piroga. Smażył do kierownika reklamacyjne pismo. Smażył na przyjęcia i prywatki.Ona w odorze olejowym patrzyła smutno. Coraz ciszej patrzyła mu w oczy. Potem w brodę, aż na własne buty. Ot dym i wiecznie buczący [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="clear: both">Bardzo smażyć lubił. Wysmażał jedne po drugich kotlety i teksty. Paszkwile kulinarne, muzyczne i do wirtualnych mediów też. Smażył pierogi i Piroga. Smażył do kierownika reklamacyjne pismo. Smażył na przyjęcia i prywatki.<br />Ona w odorze olejowym patrzyła smutno. Coraz ciszej patrzyła mu w oczy. Potem w brodę, aż na własne buty. Ot dym i wiecznie buczący okap. Oto właśnie po dwudziestu latach tak się jej to kończy. Węch nie ten, tłuste oczy i boki, bo tu pierogi tu boczek.</p>
<p>Kuchnia, późne popołudnie. Jedna podsmażana polędwica za daleko. I jednym ruchem patelni go.</p>
<p><br class="final-break" style="clear: both" /></p>
<div class="shr-publisher-314"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dziadzie.com/index.php/2010/01/bajka-o-patelni/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>bajka o śnieżycy</title>
		<link>http://dziadzie.com/index.php/2010/01/bajka-o-sniezycy/</link>
		<comments>http://dziadzie.com/index.php/2010/01/bajka-o-sniezycy/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 10 Jan 2010 15:18:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dziadzie</dc:creator>
				<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[bajka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dziadzie.com/index.php/2010/01/bajka-o-sniezycy/</guid>
		<description><![CDATA[Mówiła matka &#8211; Nie idź Piotrusiu, nie idź, tak pada.A on poszedł. Przez zaspę na utratę tchu i dziewictwa. Mówiła Ania &#8211; Chodź do mnie w śnieżycę, zobaczysz jak będzie nam dobrze. Szaleństwo białe, żółte, kolorowe mroczki przed oczami, nosem w śnieg, ale dalej, dalej próbuje.Aż w końcu światełko ostatkiem oddechu widzi. Światełko się żółci [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="clear: both">Mówiła matka &#8211; Nie idź Piotrusiu, nie idź, tak pada.<br />A on poszedł. Przez zaspę na utratę tchu i dziewictwa. <br />Mówiła Ania &#8211; Chodź do mnie w śnieżycę, zobaczysz jak będzie nam dobrze. <br />Szaleństwo białe, żółte, kolorowe mroczki przed oczami, nosem w śnieg, ale dalej, dalej próbuje.<br />Aż w końcu światełko ostatkiem oddechu widzi. Światełko się żółci pomiędzy śniegiem a śniegiem i tam ona kręci się w kożuchach niedzwiedzich i mlecznych i kominkach i oblewa się szampanem i kusi chyba, a może obśmiewa.<br />I jeszcze krok, i jeszcze, i sypie przez oczy po pysku sypie, do nosa sypie białości mrożące. I idzie, prawie już dojdzie.<br />I jednak nie.</p>
<p><br class="final-break" style="clear: both" /></p>
<div class="shr-publisher-312"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dziadzie.com/index.php/2010/01/bajka-o-sniezycy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>bajka o ironicznym telewizorze</title>
		<link>http://dziadzie.com/index.php/2010/01/bajka-o-ironicznym-telewizorze/</link>
		<comments>http://dziadzie.com/index.php/2010/01/bajka-o-ironicznym-telewizorze/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 09 Jan 2010 18:53:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dziadzie</dc:creator>
				<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[bajka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dziadzie.com/index.php/2010/01/bajka-o-ironicznym-telewizorze/</guid>
		<description><![CDATA[- Tak tak, poprzelaczaj sobie. Nie krępuj się zupełnie! Przecież jesteś taki zmęczony i tak dalej!- Ooo, no proszę &#8211; dwudziestka czwórka &#8211; cała prawda całą&#8230;och, tak jasne, zobaczmy czy Paris Hilton znalazła kumpele od&#8230;doskonały wybór &#8211; znajdzmy odpowiedz na nurtujace nas pytanie &#8211; czy ja kocham Cię Pols&#8230;super, teraz cała pogoda całą dobę? Dlaczego? [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="clear: both">- Tak tak, poprzelaczaj sobie. Nie krępuj się zupełnie! Przecież jesteś taki zmęczony i tak dalej!<br />- Ooo, no proszę &#8211; dwudziestka czwórka &#8211; cała prawda całą&#8230;<br />och, tak jasne, zobaczmy czy Paris Hilton znalazła kumpele od&#8230;<br />doskonały wybór &#8211; znajdzmy odpowiedz na nurtujace nas pytanie &#8211; czy ja kocham Cię Pols&#8230;<br />super, teraz cała pogoda całą dobę? Dlaczego? Powiedz mi dla&#8230;<br />o widzisz to jest pomysł, to jest Kultura, a nie te Twoje&#8230;<br />czy ty w końcu przestaniesz pstrykać tym pilo&#8230;&#8230;</p>
<p style="clear: both">No tak, posiedzmy w ciszy, bosko.</p>
<p><br class="final-break" style="clear: both" /></p>
<div class="shr-publisher-309"></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dziadzie.com/index.php/2010/01/bajka-o-ironicznym-telewizorze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
