bajka o nastolatku
Często potem myślał o tym okresie w swoim życiu. Blade załzawione z przejęcia oczka. Długie strąki w kolorze świński blond, których nie można było domyć. I ten głos. Pogłębiający, bo odzwierciedlający stan ducha skrzyp. Pisk. Kiedy krzyczał, albo nawet wołał nieco głośniej, ten głos wpadał w histeryczne, rozpaczliwie smutne drgania. Podkreślał nastoletnie, histeryczne i ostateczne rozstrzygnięcia o świecie i nieodwracalności procesów. Nie czytał klasykow i nie należał do subkultury, nawet do subkultury outsiderow. Często myślał o tym dramatycznym głosie, który towarzyszył mu, gdy zamawiał pizzę i gdy groził że się zabije.
Nie zabił się. A włosy nadał się nie domywały. A nowo nabyty głęboki bas jakoś nie chciał być niehisteryczny.
Przestał za to zamawiać pizzę.
Bo strasznie zaczął tyć.
